Ten wpis odnosi się do materiału źródłowego: Wikipedia. Tekst poniżej to nasz własny komentarz, nie tłumaczenie ani kopia źródła.
Na rogu ulic Wiertniczej i Wilanowskiej, kilkaset metrów od pałacu i kolegiaty świętej Anny, leży Cmentarz Wilanowski. Powstał w 1816 roku, ma więc dziś ponad dwieście lat i jest starszy niż jakiekolwiek z osiedli, które dziś wypełniają dzielnicę. Mimo to większość kierowców jadących Wilanowską w stronę Konstancina mija jego mur bez jednego spojrzenia.
Cmentarz założyła Aleksandra z Lubomirskich Potocka wraz z mężem Stanisławem Kostką Potockim i synem Aleksandrem Stanisławem Potockim, właścicielami dóbr wilanowskich na początku XIX wieku. Pierwotny plan był skromny: niewielki, okrągły teren otoczony drewnianym, przezroczystym ogrodzeniem na murowanej podmurówce, z bramą od strony wschodniej, do której prowadziła aleja lipowa. Z tamtego układu w krajobrazie zostało już niewiele, ale sam zamysł, spokojne, wydzielone miejsce z aleją prowadzącą do bramy, przetrwał do dziś.
Kaplica Aignera i groby braci Potockich
W samym centrum cmentarza stoi murowana kaplica grobowa, wzniesiona w latach 1824 do 1826 według projektu Chrystiana Piotra Aignera, jednego z najważniejszych architektów klasycyzmu działających wtedy w Warszawie. Zaprojektował ją na planie krzyża greckiego, w stylu neogotyckim, i to w niej złożono prochy Stanisława Kostki Potockiego, zmarłego w 1821 roku, oraz jego brata Ignacego Potockiego, współautora Konstytucji 3 Maja. Obaj bracia Potoccy byli jednymi z najbardziej wpływowych polityków polskiego oświecenia, więc ich grób w niewielkiej kaplicy na skraju Wilanowa łatwo przeoczyć, choć rangą pochowanych nie różni się wiele od krypty w samej kolegiacie.
Cmentarz przetrwał drugą wojnę światową w stanie stosunkowo dobrym, w przeciwieństwie do wielu warszawskich nekropolii zniszczonych w tamtym czasie. Dziś wciąż jest cmentarzem czynnym, spoczywają na nim nie tylko Potoccy, ale też zwykli mieszkańcy Wilanowa z ostatnich dwustu lat, a między starymi mauzoleami i nagrobkami można znaleźć sporo dziewiętnastowiecznej sztuki funeralnej. To dobre miejsce na spokojny spacer po zwiedzeniu pałacu i kolegiaty, choć warto pamiętać, że to wciąż aktywny cmentarz parafialny, nie muzeum pod otwartym niebem.

