Ten wpis odnosi się do materiału źródłowego: cowwilanowie.pl. Tekst poniżej to nasz własny komentarz, nie tłumaczenie ani kopia źródła.

Na Klimczaka, kilka kroków od alei Rzeczypospolitej, piekarnia Ferment otworzyła witrynę, przez którą widać cały proces powstawania chleba. To miejsce, w którym kawa, wino i pieczywo trzymają się razem, a produkcja dzieje się na oczach klientów, nie za zamkniętymi drzwiami. Sama nazwa nie jest przypadkowa, bo fermentacja stoi za obiema rzeczami, którymi lokal żyje najbardziej, zakwasem do chleba i winem na półce.

Rodzinny biznes stawia na chleb na zakwasie wypiekany codziennie na miejscu, francuskie wypieki w rodzaju croissantów i inne ciasta, które powstają z mąki od małych, polskich młynów. Do tego dobra kawa i kilka win do wyboru, a na półkach sery, wędliny, hummus i pesto, więc zakupy na kolację można zrobić w jednym miejscu, bez wychodzenia na kolejną ulicę. To nie jedyna piekarnia rzemieślnicza w Warszawie, która stawia na widoczną produkcję i lokalne składniki, ale w samym Miasteczku Wilanów, gdzie gastronomia rośnie z miesiąca na miesiąc, wciąż jest to rzadkość warta odnotowania.

Godziny i jak dojechać

Piekarnia działa od wtorku do soboty w godzinach od 7:00 do 18:00, w niedzielę krócej, od 8:00 do 14:00. Poniedziałek jest dniem zamkniętym, co w piekarni rzemieślniczej bywa normą, bo zakwas i wypiek wymagają czasu, a nie każda partia nadaje się do przyspieszenia. Adres to ulica Franciszka Klimczaka 20, czyli samo serce Miasteczka Wilanów, blisko biurowców Royal Wilanów i niedaleko przystanków autobusowych na Klimczaka. Rezerwacji nie trzeba, choć w weekendowy poranek bywa tłoczno, bo mieszkańcy okolicznych bloków traktują Ferment jako przystanek po spacerze z psem albo przed odwiezieniem dzieci do szkoły.

Kontakt jest prosty, telefon 578 268 873 albo mail na fermentwarszawa@gmail.com, gdyby ktoś chciał zamówić tort albo większą partię na przyjęcie. Ferment wyróżnia się tym, że nie udaje sieciowej kawiarni. Widoczna produkcja, lokalne składniki i rodzinne prowadzenie przy ladzie to coś, czego nie dostanie się w markecie przy Sytej, bez względu na to, jak duży i jak blisko by on nie był.