11 sierpnia urząd dzielnicy Wilanów opublikował w swoich aktualnościach krótki tekst o Wilanówce, rzece, która przepływa przez samą dzielnicę. Zaczyna się od zdania, które brzmi jak ostrzeżenie: rzeka nie znika w jednej chwili, najpierw ubywa wody, potem zmienia się krajobraz oraz życie związanych z nią roślin, zwierząt i ludzi. To nie jest metafora, to opis tego, co dzieje się teraz, w sierpniu 2026 roku, kilkaset metrów od Miasteczka Wilanów.
Wilanówka ma niespełna 14 kilometrów długości i jest lewobrzeżnym dopływem Wisły. Płynie z południa na północ, zaczyna się na podmokłych terenach koło Bielawy-Nadbrzeża pod Konstancinem-Jeziorną, przepływa przez gminę Konstancin-Jeziorna, a w granicach Warszawy przez Wilanów i Mokotów. Media, które w ostatnich dniach dojechały nad rzekę, opisują koryto bez wody, muł zamiast nurtu i zarośnięte rzęsą kałuże w miejscach, gdzie jeszcze niedawno płynęła woda.
Jedna sieć wodna, jeden problem
Wilanówka nie jest odizolowana od reszty wilanowskiej wody. Jezioro Wilanowskie zasila Potok Służewiecki, a jego wody odpływają Kanałem Sobieskiego, liczącym około 800 metrów, prosto do Wilanówki i dalej do Wisły. Dokładnie na tym styku, między jeziorem, kanałem i rzeką, leży rezerwat przyrody Morysin, utworzony w 1996 roku, żeby chronić ponadstuletni las łęgowy i starorzecze Wisły. Kiedy w jednym miejscu tej sieci ubywa wody, skutki rozchodzą się dalej, niż widać z brzegu.
Problem nie jest lokalny. Pierwsza połowa 2026 roku była najsuchsza w historii pomiarów w Polsce, z opadami na poziomie zaledwie 43 procent normy. Tylko w pierwszym tygodniu sierpnia Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej wydawał kolejno 72, 76 i 78 ostrzeżeń przed suszą hydrologiczną, więcej z każdym dniem, a poziomy wód gruntowych i torfowisk w wielu miejscach kraju spadły do historycznych minimów. Wilanów, ze swoją rzeką, jeziorkiem i rezerwatem, jest po prostu jednym z miejsc, gdzie tę suszę widać gołym okiem.
Urząd dzielnicy nie ogłosił na razie żadnych ograniczeń dla mieszkańców ani konkretnego planu ratunkowego dla samej Wilanówki, poprzestając na opisaniu sytuacji. Dla kogoś, kto codziennie mija jeziorko albo spaceruje w stronę Morysina, to jednak dobry moment, żeby przyjrzeć się rzece z bliska, zanim jesienne deszcze, jeśli w ogóle nadejdą w normalnej ilości, zdążą coś odbudować.

